Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 3

Romain był pierwszym chłopakiem z którym Heidi przegadała praktycznie całą noc. Nadawali na tych samych falach, blondynka żałowała tylko, że poznała francuza dopiero teraz.
-Patrz, a ja dalej nie spytałem cię o to, co powinienem zadać ci w pierwszej kolejności.- zaśmiał się pod nosem Grosjean i spojrzał w niebieskie tęczówki dziewczyny. - Dlaczego tak szybko zgodziłaś się być moim inżynierem wyścigowym?
- Powinieneś znać odpowiedz na to pytanie bardzo dobrze. Jak za pewne wiesz, Kimi załatwił mi tu pracę,słyszałam też że pomiędzy tobą,a byłym inżynierem relacje nie były najlepsze..
- Nie najlepsze to mało powiedziane.. Chwilami miałem mu ochotę przywalić w zęby tym jego beznadziejnym zeszycikiem w Mercedesa. Gościu chyba stracił orientacje do jakiego teamu należy. - wtrącił marszcząc czoło na znak wyraźnego poirytowania.Był wdzięczny Heidi, że już nie musi użerać się z tym człowiekiem.
- Nie dziwie się. Pracując w F3 miałam do czynienia z facetem, który jeżdżąc dla Mücke Motorsport nosił koszulkę Manor Motorsport. Jak widać takich ludzi jest więcej, cóż zrobić. - powiedziała spokojnie Heidi spoglądając na zegarek, którego wskazówki niemiłosiernie szybko dochodziły do szóstej nad ranem. - Fajnie, zaliczyłam kolejną nieprzespaną noc.- oparła głowę o narożnik i wyciągnęła nogi na kanapie.
- Ale chyba warto było tak?- uśmiechnął się Romain.
- No chyba nie. Przez ciebie zmarnowałam całe siedem godzin, które mogłam przeznaczyć na jedną taką bardziej przyjemniejszą rzecz. - Romain zrobił smutną minkę, a blondynka widząc to nie wytrzymała i przytuliła się do francuza. Od momentu kiedy straciła chłopaka w którego była bardzo zapatrzona, ciężko jej było nawiązywać kontakty z innymi mężczyznami. Zmieniła się. Ale chyba nie ma osoby która po podobnym przeżyciu nadal pozostała sobą. Za duży szok za równo psychiczny jak i fizyczny. Z Romainem było inaczej. Wydawało jej się że znają się od dawna, a tak na dobrą sprawę nie minęła nawet doba od pierwszego zamienionego ze sobą słowa. Jednak było pewne, że Heidi z brunetem przetrwa wiele i że właśnie narodziła się nowa przyjaźń. Dziewczyna trochę zszokowana swoją reakcją puściła francuza i uśmiechnęła się do niego słodko, po czym wstała i poprawiła swój podkoszulek, który w ogóle nie nadawał się już do wyjścia na miasto.
- Chyba trzeba się powoli zbierać. Znając moje tępo szybko tam nie zajdziemy. - parsknął śmiechem i udał się w stronę łazienki wytrzeszczając zęby do Heidi. Dziewczyna wstała i weszła wolnym krokiem do pokoju w którym położyła swój bagaż i wyjęła z  niego pierwsze lepsze ubrania. Nigdy nie przejmowała się za bardzo swoim wyglądem, a makijaż był jej największym wrogiem. Jak na kobietę, było to dość dziwne zachowanie. Spięła blond włosy w koka, który idealnie współgrał z jej zarumienioną twarzą i podeszła pod drzwi do ubikacji.
- Romain szybko. Ile można? - odchyliła głowę go góry i przytupnęła lewą nogą w  geście niezadowolenia. W chwili gdy to zrobiła drzwi łazienki otworzyły się, a  francuz przeczesał do tyłu swoje gęste włosy i uśmiechnął się delikatnie.
- Nie jestem Rosbergiem. - na te słowa Heidi zaśmiała się. Romain uważnie ją obserwując stwierdził, że można już iść, a dziewczynie nie pozostało nic do gadania. Zawiesiła na szyje swoją małą torebkę w której nosiła najpotrzebniejsze rzeczy, niezbędne do  pracy inżyniera wyścigowego, przywołała francuza wzrokiem do siebie i oboje opuścili mieszkanie.

Po godzinie marszu w końcu dotarli na padok. Heidi tą samą trasę wczoraj pokonała w  zaledwie pięć minut, ale w końcu Romain to dziwny przypadek, trzeba to uwzględnić. Dzisiaj przed nią wielki dzień. Pierwsze treningi w barwach Lotusa. Czuła się podekscytowana, ale jednocześnie trochę spięta, co było raczej normalnym zachowaniem w tej sytuacji. Bała się, że pójdzie coś nie tak i że dostanie standardową ochrzan, ale nic z tych rzeczy. Romain zarówno w pierwszym jak i drugim treningu uplasował się na ósmym miejscu, co było dobrym wynikiem biorąc pod uwagę aktualną formę Lotusów, a raczej jej braku. Wygrał któryś z zawodników Red Bulla. Dziewczyna nie przywiązywała do tego większej wagi, bo za równo Webbera jak i Vettela wprost nienawidziła. Heidi była z Romaina zadowolona, ale oczywiście bez kilku słownym reprymend nie mogło się obyć.
- Romain bardzo dobrze. Mechanicy popracują jeszcze trochę nad twoim przednim skrzydłem, które  jak sam zdążyłeś zauważyć utrudnia ci jazdę, ale wydaje mi się że jeżeli usterka zostanie zlikwidowana, czasy powinny być jeszcze lepsze. I proszę cię skończ  z tymi wycieczkami po za tor okej? - popatrzyła na niego niebieskimi tęczówkami, które w blasku słońca wydawały się jeszcze jaśniejsze, a Grosjean pokiwał głową potwierdzając jej słowa.Z rozmowy z francuzem oderwał ją Kimi. Chwytając siostrę za rękaw,od trochę za dużego swetra z logo Lotusa, przyciągnął ją w kąt w którym akurat nikogo nie było.
- Możesz mi wytłumaczyć co ona do cholery tu robi? - powiedział spokojnie, ale w jego oczach czuć było niezadowolenie.
- Kto? - dziewczyna nie miała pojęcia o kim mówi blondyn.
- Twoja najlepsza przyjaciółka Jenny Hakkinen jeżeli ci to coś mówi. Łazi za mną od trzech godzin. Doczepiła się do mnie jak mucha do gówna. Mam jej dość i jeżeli z tym czegoś nie zrobisz to ja nie ręczę za siebie. Wiesz dobrze że jej nienawidzę. - Kimi patrzył na nią z  wyraźnym poirytowaniem i nadzieją, że za kilka chwil Jenny się od niego odwali. Nic więcej na daną chwilę do szczęścia nie było mu potrzebne.
- Gdzie ona jest?
- Stoi przed wejściem do boksu McLarena. Nie wiem po co. Na cud chyba czeka. - popatrzyła na Kimiego nie odpowiadając mu. Wyszła ze stajni Lotusa w poszukiwaniu Jenny.  Wszystko zaczęło się w niej kotłować. Wiedziała, że gdy tylko zobaczy brunetkę wybuchnie albo płaczem albo krzykiem. Znajdując się obok Buttona, który nie wiedząc czemu uśmiechnął się do niej postanowiła odwzajemnić uśmiech  uznając, że obojętne przejście obok Jensona byłoby nieodpowiednie. Dziewczynę zastała opierającą się o ścianę w dokładnie tym miejscu, o jakim powiedział jej przed momentem brat. Podeszła do niej szybko, chcąc jak najprędzej mieć tą rozmowę za sobą.
- Co ty dziewczyno jeszcze ode mnie chcesz? - powiedziała ostrożnie Heidi. Czuła jak łzy powoli zaczynają napływać jej do oczów.
- Kochanie.. Przepraszam. Wiem, że cię zraniłam ale.. - położyła swoją dłoń na policzku blondynki i spojrzała w  jej smutne oczy. Heidi już teraz była pewna, że każde następne mrugnięcie zakończy się korowodem łez.
- Nie dzwoń do mnie.. Nawet nie pisz mi sms-ów. Nie chce cię znać.. Wynoś się z powrotem do tego Madrytu, bo od sześciu  miesięcy dla mnie nie istniejesz.. - odwróciła się i pobiegła przed siebie zasłaniając sobie twarz dłońmi. Wspomnienia wróciły. Pół roku temu uważała się za najszczęśliwszą 26- latkę na świecie. Wiodła radosne życie u boku Sergio Ramosa- obecnego piłkarza Realu Madryt. W momencie gdy przez przypadek zobaczyła Sergio i Jenny  razem w łóżku straciła nie tyle co chłopaka, ale też najlepszą przyjaciółkę. Od tamtej pory znienawidziła piłkę nożną i przestała  oglądać mecze Realu co wcześniej wydawało jej się niemożliwe do zrealizowania. Nikt nigdy aż tak bardzo jej nie upokorzył. Dokładnie potrafiła odtworzyć w głowie chwile, w której jej życie całkowicie się zmieniło. Już nie była tą samą Heidi Raikkonen. Łzy spływały jej po policzku, a osoby które miały okazje widzieć ten obrazek, wymieniały się pomiędzy sobą dziwnymi uśmiechami. W końcu zatrzymał ją pewien wysoki mężczyzna. Blondynka podniosła zapłakaną twarz do góry i wbiła swój smutny wzrok niewyrażający absolutnie nic w jego oczy. Stała jak znieruchomiała, nie wiedziała co ma zrobić ,co ma powiedzieć. Chłopak położył dłonie na jej ramionach i troskliwym głosem zapytał:
- Co się stało?
Heidi nie wiedziała jak ma wyrazić to co teraz się w niej dzieje. Przed jej oczami wznosił się ten sam mężczyzna, który dzień wcześniej pomógł jej wstać, po bliskim spotkaniu ze schodami.

Rozdział bez sensu, zresztą jak cały ten blog :D
Korzystając z okazji to gratuluję BVB finału. Zasłużyli.
PS. Kocham oglądać porażki Barcelony. <3

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 2

- Dobra , chyba każdy wie po co się tu zgromadziliśmy. - powiedział Grosjean spoglądając na siedzących obok siebie Rosberga i Massę , którzy chyba specjalnie nie byli zainteresowani tym co  ma do zakomunikowania im Romain. Zawsze mawiał od rzeczy, czasami przekazywał im  informacje zupełnie nie odpowiednie do sytuacji . Chwilowo zachowywał się tak jakby był z  całkiem innej planety i nie rozumiał o co chodzi w  tym świecie. Grosjean już taki był i albo się go kochało albo nienawidziło.
- No właśnie chyba jakoś nie bardzo. Mógłbyś nam z łaski swojej wyjaśnić. - odpowiedział mu swoim irytującym głosem Nico rzucając poduszką w Felipe,który w całości pochłonięty był sms-owaniem ze swoją żoną . Romain wstał i w typowym dla siebie sposobie zaczął gestykulować rękami. Zwykle wyglądało to dość komicznie.
- Sytuacja jest nie wesoła. To znaczy nie wiem jak dla was, ale dla mnie pomieszkiwanie z 5 chłopakami pod jednym dachem,z czego 3  z nich śpi razem w łóżku, jest chyba trochę nie na miejscu. 
- Aha. Rozumiemy zatem, że musisz się stąd wyprowadzić ,tak? Romain bez przesady . To tylko 4  dni , wytrzymasz. - wtrącił wyraźnie znudzony tą przemową Felipe.
- Ja nie toleruje tego, że ten o to osobnik siedzący obok ciebie, w kiblu spędza 2 godziny  , a ja żeby po ludzku wejść i załatwić swoje potrzeby , który każdy normalny człowiek robi w  5 minut , musze czekać całe 120 minut swojego cennego życia.- Nico popatrzył na niego z oburzeniem i zmarszczył lekko brwi spoglądając na wyraźnie poirytowaną i pewną swego twarz Romaina. - Dlatego pierwszą osobą , która wylatuje z  tego mieszkania jest Nico. Auf Wiedersehen.
-Sorry, ale o ile pamiętam to ja pierwszy zająłem to mieszkanie, a was wpuściłem tu tylko pod groźbą koczowania pod moimi drzwiami, także nie wiem o co tobie się rozchodzi zasadniczo. - odparł ze spokojem Nico. - Jak chcesz to sam się wynoś stąd. Rola bezdomnego ci jak najbardziej odpowiada.
- Okej. Z wami się nie dogada . Felipe poprze stronę Nico oczywiście , Sebastiana i tak w domu cały dzień nie ma , a Kimi to nie człowiek , ustalmy to. - Romain  przewrócił zażenowany oczami.
- Chłopie, ty jesteś normalny ? Skoro Kimiego i Seby nie ma tu cały czas, to na jaką cholerę ktoś z nas ma się wyprowadzać ? Pomyśl trochę za nim coś powiesz, okej? Fajnie będzie.- poprawił się na kanapie Felipe a następnie oparł łokieć o narożnik i umieścił  głowę w dłoni. 
- Dobra to ja stąd spadam, bo na prawdę tutaj nie wytrzymam. Banda idiotów. - rzucił szybko po czym wszedł do pokoju obok i zaczął pakować wszystkie swoje rzeczy które nie wiedząc czemu zdążył już wyłożyć .
- Szkoda tylko, że ci idioci są twoimi przyjaciółmi. - zakrzyknął rozbawiony całą sytuacją Nico. - No i weź tu go ogarnij. Robi szum z niczego.
- Dzień jak co dzień . Ciekawe tylko gdzie się teraz podzieje. Na drugi koniec miasta nie opłaca mu się jeździć , za nim dojedzie na tor 4 godziny bd stał w korkach , a nic bliżej wolnego chyba tutaj nie ma, sprawdzałem kiedyś . 
- Poradzi sobie. - powiedział Rosberg. Kopnął Felipe w  prawą nogę i znowu oboje wylądowali na podłodze, szarpiąc się między sobą . Zupełnie jak 5 latki.

Team przyjął Heidi bardzo dobrze. Może dlatego że jest jedną z nielicznych przedstawicielek płci pięknej w  F1, zresztą jak to powiedziała kiedyś jej najlepsza przyjaciółka, Heidi nie da się nie lubić. Większość pracowników z Lotusa nie mogła uwierzyć w  to, że blondynka jest siostrą Kimiego. Po za kolorem włosów, pasji do F1  i nazwiska nie łączyło ich ze sobą praktycznie nic. Na co dzień ciągle uśmiechnięta, miła, pomocna dziewczyna, która chwilami nie była pewna swego, znacznie różniła się od Kimiego uśmiechającego się w wyjątkowych sytuacjach jakimi na przykład było kupienie swojego ulubionego loda. Blondynka szybko stała się ulubienicą szefa ekipy Erica Boullier`a. Było jej tu dobrze i nie rozumiała dlaczego tak bardzo bała się wstąpić w progi Formuły 1.Podeszła do brata który wyraźnie przy nudzony opierał się o drzwi prowadzące do ubikacji.
- Nie wiesz może gdzie jest Romain ? - spojrzała  w jego niebieskie oczy, które błądziły spokojnie po całym boksie.
- Nie obchodzi mnie to gdzie on przebywa. Ty się lepiej zajmij szukaniem pilota od mojego tv albo sklepu z lodami, bo ten na rogu mi chamy zamknęli.
- Boże,chłopie chciałabym mieć takie problemy jak ty. - zaśmiała się i obserwując Kimiego który wychodzi z boksu pomyślała, że głupszej osoby chyba nigdy nie będzie jej dane poznać. Raikkonen należał do osób, które uważały, że każdy po padoku chodzi z  mini lodówką, w  której znajdują się minimum dwa lody i że osoby mijane przez niego na ulicy mają całkiem przez przypadek w kieszeni, zgubiony przez niego pilot. Heidi   wdała się w  dyskusje z  dwoma mechanikami pracującymi jeszcze przy bolidzie Grosjeana, a gdy brakowało jej argumentów, które rozmowę miały by podtrzymać, zdecydowała się udać w końcu do hotelu, w którym pokój załatwił jej już team, a więc  pozostało jej tylko zabranie kluczyka z  recepcji i znalezienie pokoju, co w  cale wbrew pozorom takie łatwe nie było. Przechodząc obok stajni Ferrari ujrzała kłócących się między sobą Alonso i bodajże jego inżyniera wyścigowego, którego dość często widziała w  telewizji. Gdyby nie obecność niedaleko nich szefa zespołu, pewnie doszłoby między nimi do rękoczynów. Dziewczyna nie wyobrażała sobie, by mogła kiedykolwiek nawrzeszczeć tak na Grosjeana.Czuła, że w końcu znalazła się w  odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Spędziła tu tylko jeden dzień, ale zdążyła uzależnić się od tego miejsca i nie chciała wracać do hotelu. Zamyślona Heidi nie zauważyła schodów wznoszących się przed nią i przewróciła się. " Genialnie" - pomyślała i zrobiła skwaszoną minę.
- Nic się nie stało ? - usłyszała za sobą miły głos jakiegoś mężczyzny. Uniosła do góry okulary przeciwsłoneczne, które chwile wcześniej nałożyła sobie na oczy po czym odparła:
- Żyje. Zadrapanie kolana to nie choroba śmiertelna czyli jest dobrze. - uśmiechnęła się lekko. Chłopak wyciągnął w  jej kierunku swoją dłoń i pomógł dziewczynie wstać.
- Jesteś tu nowa tak ?
- No tak. Nowy inżynier wyścigowy Romaina Grosjeana.
Chłopak długo wpatrywał się w  jej niebieskie tęczówki. Po chwili dostał sms-a i najwyraźniej okazał się on na tyle pilny, że zmusił go do powrotu.
- Sorry, musze uciekać . Zobaczymy się jeszcze kiedyś. Ale , ale na pewno dasz rade iść tak ?
- Tak , tak nic mi nie jest. - poprawiła swoje włosy Heidi i posłała w stronę chłopaka słodki uśmiech. Nie wiedziała kim on jest. Jego włosy przysłaniał fioletowy full cap , a na oczach miał duże czarne okulary przeciwsłoneczne. Jednak dziewczynie wydawało się, że gdzieś już wcześniej widziała ten uśmiech, jednak siłą woli nie mogła przypomnieć sobie o kogo chodzi. Wchodząc do hotelu szybko odrzuciła widok chwile wcześniej spotkanego przez nią chłopaka i zabrała kluczyk od hotelarki. Szukanie pokoju zajęło jej dobrą chwile , a kiedy w końcu znalazła mieszkanie oznaczone numerem dwieście trzydzieści dwa, bardzo się ucieszyła, bo jednak biorąc pod uwagę fakt, że od 3 w nocy była na nogach, miała ochotę rzucić się na łózko i w końcu się wyspać. W momencie, gdy chciała otwierać drzwi usłyszała cichy odgłos dobiegający zza jej pleców. Odwróciła się i zobaczyła dobrze znaną jej twarz Grosjeana siedzącego na podłodze obok drzwi prowadzących do pokoju Kimiego, jednocześnie znajdujących się na przeciwko mieszkania Heidi.
- Romain ! - wykrzyczała blondynka nie wiedząc nawet sama dlaczego, aż tak bardzo ucieszył ją jego widok.
- Skąd wiedziałaś ? - francuz uniósł do góry głowę i popatrzył na Heidi wyraźnie zadowolony.
- Sposobem jest nie pamiętać jak wyglądasz wpisując twoje imię i nazwisko w Google przynajmniej 500 razy na dzień. - zaśmiała się.
- Miłość platoniczna. - wytrzeszczył zęby chłopak. - To ty jesteś moim inżynierem wyścigowym zgadza się ?
- A no  tak . Heidi Raikkonen jestem. Miło mi cię poznać. - podeszła do niego i podała mu dłoń na przywitanie. - Możesz mi wytłumaczyć dlaczego siedzisz w tym koncie jak jakiś bezdomny ?
- Tak się chwilowo składa, że jestem bezdomny. Wywalili mnie. To znaczy sam się wyprowadziłem ,ale ustalmy, że mnie wywalili. - poruszał ramionami Romain dalej wpatrując się w stojącą przed nim dziewczynę.
- To wstawaj i wchodź  Przygarnę cię na parę dni. Zresztą i tak chyba musimy się poznać no nie ? - uśmiechnęła się do niego. Grosjean powoli podniósł się , wziął do ręki swój bagaż i w momencie gdy Heidi otworzyła drzwi wparadował żwawo do pokoju. "To będzie dłuuugi wieczór " pomyślała dziewczyna zamykając drzwi od mieszkania.

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 1

   Prolog

3 w nocy , hotel gdzieś w  Finlandii. Heidi leżała na łóżku długo rozmyślając. Była w pełni świadoma ż jej życie już nigdy nie będzie wyglądało tak jak dawniej . W sumie to sama nie była pewna czy dobrze postąpiła zostając inżynierem wyścigowym Romaina Grosjeana . Tak, owszem wcześniej pracowała na tym samym stanowisku , była obeznana w tym zawodzie ale jednak wyścigi F3 nieco różnią się od chaotycznego świata Formuły 1 . Podniosła głowę do góry i przetarła swoje niebieskie oczy . Podciągnęła się na łóżku i oparła się plecami o ścianę . Z pokoju obok dobiegał ją zaspany głos Kimiego który właśnie odebrał telefon . Sądząc po przebiegu rozmowy  szybko doszła do wniosku , że rozmawiał z  Vettelem . Heidi nigdy nie miała okazji go poznać mimo iż od kilku lat przyjaźnił się z  Kimim. Dziwne prawda ?
- Heidi!- dziewczyna słysząc wołania starszego brata cicho zawyła . Ciekawe co tym razem wymyślił -pomyślała , przeciągając się na łóżku powoli wstała i ledwo trzymając się na nogach weszła do salonu. Kimi przy zapalonej lampce siedział ubrany i gotowy do wyjścia i trzymając w dłoni swojego ulubionego loda śmietankowego z którym chyba nigdy się nie rozstawał popatrzył na siostrę z oburzeniem.
- Przepraszam bardzo ale czy ty nie upadłaś przypadkiem na głowę ? Ubieraj się! Tępo , tępo . Nie mam zamiaru przez ciebie spóźnić się na samolot.
- O ile pamiętam to odlot mamy dopiero za godzinę a do lotniska jest mniej niż 5 minut drogi a więc w  czym problem ? - uniosła do góry brwi.
- Zegarek się przestawia . - zaśmiał się Kimi po czym wszedł do pokoju Heidi zabierając do ręki jej bagaż - za 10 minut widzę cię na dole - zamykając drzwi usłyszał przeklinanie siostry w obcym dla niego języku. Będąc inżynierem wyścigowym pewnego francuza z którym przebywało się 20 godzin na dobę nie sposób ni nauczyć się francuskiego. Tymczasem Kimi po kilkunastu latach spędzonych w  F1 miał problemy z  opanowaniem angielskiego . Przypadek niespotykany w dzisiejszych czasach.

Po 4 godzinach dotarli na Węgry . Heidi zawsze uwielbiała ten tor , najchętniej nigdy by stąd nie wyjeżdżała . Wchodząc na padok kurczowo złapała się ręki brata. Nigdy wcześniej tak nie robiła , ale akurat  w tej chwili ogarnął ją lekki strach i przerażenie. Widząc zgiełk ludzi biegających tam i z powrotem, gdzieniegdzie głośne kłótnie przeplatające się z melodyjnymi śmiechami , chciała wrócić do domu. Na jej twarzy malowało się zmieszanie. Przecież zawsze marzyła o tym aby pracować w  świecie F1 , a  gdy w  końcu jej marzenie może się spełnić brakuje jej odwagi by walczyć o swoją karierę i lepszą przyszłość. Ścisnęła mocno obiema dłońmi rękę brata w momencie gdy ten na nią spojrzał. Dobrze wiedział co dzieje się w głowie Heidi , sam też kiedyś musiał się z  tym zmierzyć . Zaryzykował i jak widać opłacało się.
- Siostra tu nie ma się czego bać , robisz swoje i nie przejmujesz się innymi . Dobrze będzie. - poklepał ją po ramieniu. Nie była tu sama chociaż w sumie nigdy nie traktowała Kimiego jako człowieka , ale właśnie teraz wiedziała że tylko dzięki niemu będzie mogła tu przetrwać . Puściła niepewnie jego dłoń  , odgarnęła do tyłu swoje długie blond włosy i skręciła do boksu Lotusa zupełnie tak jakby znała to miejsce od dawna . Jedno było pewne - teraz wszystko się zmieni.


Jest to mój pierwszy blog i pierwsza tego typu historia. Wiem że nie dorównuje on nawet w połowie innym opowiadaniom ale nudzi mi się dlatego postawnowiałm sklecić wszystkie moje bezsensowne marzenia przed snem w całość i wymyślić opowiadanie :DD