- No właśnie chyba jakoś nie bardzo. Mógłbyś nam z łaski swojej wyjaśnić. - odpowiedział mu swoim irytującym głosem Nico rzucając poduszką w Felipe,który w całości pochłonięty był sms-owaniem ze swoją żoną . Romain wstał i w typowym dla siebie sposobie zaczął gestykulować rękami. Zwykle wyglądało to dość komicznie.
- Sytuacja jest nie wesoła. To znaczy nie wiem jak dla was, ale dla mnie pomieszkiwanie z 5 chłopakami pod jednym dachem,z czego 3 z nich śpi razem w łóżku, jest chyba trochę nie na miejscu.
- Aha. Rozumiemy zatem, że musisz się stąd wyprowadzić ,tak? Romain bez przesady . To tylko 4 dni , wytrzymasz. - wtrącił wyraźnie znudzony tą przemową Felipe.
- Ja nie toleruje tego, że ten o to osobnik siedzący obok ciebie, w kiblu spędza 2 godziny , a ja żeby po ludzku wejść i załatwić swoje potrzeby , który każdy normalny człowiek robi w 5 minut , musze czekać całe 120 minut swojego cennego życia.- Nico popatrzył na niego z oburzeniem i zmarszczył lekko brwi spoglądając na wyraźnie poirytowaną i pewną swego twarz Romaina. - Dlatego pierwszą osobą , która wylatuje z tego mieszkania jest Nico. Auf Wiedersehen.
-Sorry, ale o ile pamiętam to ja pierwszy zająłem to mieszkanie, a was wpuściłem tu tylko pod groźbą koczowania pod moimi drzwiami, także nie wiem o co tobie się rozchodzi zasadniczo. - odparł ze spokojem Nico. - Jak chcesz to sam się wynoś stąd. Rola bezdomnego ci jak najbardziej odpowiada.
- Okej. Z wami się nie dogada . Felipe poprze stronę Nico oczywiście , Sebastiana i tak w domu cały dzień nie ma , a Kimi to nie człowiek , ustalmy to. - Romain przewrócił zażenowany oczami.
- Chłopie, ty jesteś normalny ? Skoro Kimiego i Seby nie ma tu cały czas, to na jaką cholerę ktoś z nas ma się wyprowadzać ? Pomyśl trochę za nim coś powiesz, okej? Fajnie będzie.- poprawił się na kanapie Felipe a następnie oparł łokieć o narożnik i umieścił głowę w dłoni.
- Dobra to ja stąd spadam, bo na prawdę tutaj nie wytrzymam. Banda idiotów. - rzucił szybko po czym wszedł do pokoju obok i zaczął pakować wszystkie swoje rzeczy które nie wiedząc czemu zdążył już wyłożyć .
- Szkoda tylko, że ci idioci są twoimi przyjaciółmi. - zakrzyknął rozbawiony całą sytuacją Nico. - No i weź tu go ogarnij. Robi szum z niczego.
- Dzień jak co dzień . Ciekawe tylko gdzie się teraz podzieje. Na drugi koniec miasta nie opłaca mu się jeździć , za nim dojedzie na tor 4 godziny bd stał w korkach , a nic bliżej wolnego chyba tutaj nie ma, sprawdzałem kiedyś .
- Poradzi sobie. - powiedział Rosberg. Kopnął Felipe w prawą nogę i znowu oboje wylądowali na podłodze, szarpiąc się między sobą . Zupełnie jak 5 latki.
Team przyjął Heidi bardzo dobrze. Może dlatego że jest jedną z nielicznych przedstawicielek płci pięknej w F1, zresztą jak to powiedziała kiedyś jej najlepsza przyjaciółka, Heidi nie da się nie lubić. Większość pracowników z Lotusa nie mogła uwierzyć w to, że blondynka jest siostrą Kimiego. Po za kolorem włosów, pasji do F1 i nazwiska nie łączyło ich ze sobą praktycznie nic. Na co dzień ciągle uśmiechnięta, miła, pomocna dziewczyna, która chwilami nie była pewna swego, znacznie różniła się od Kimiego uśmiechającego się w wyjątkowych sytuacjach jakimi na przykład było kupienie swojego ulubionego loda. Blondynka szybko stała się ulubienicą szefa ekipy Erica Boullier`a. Było jej tu dobrze i nie rozumiała dlaczego tak bardzo bała się wstąpić w progi Formuły 1.Podeszła do brata który wyraźnie przy nudzony opierał się o drzwi prowadzące do ubikacji.
- Nie wiesz może gdzie jest Romain ? - spojrzała w jego niebieskie oczy, które błądziły spokojnie po całym boksie.
- Nie obchodzi mnie to gdzie on przebywa. Ty się lepiej zajmij szukaniem pilota od mojego tv albo sklepu z lodami, bo ten na rogu mi chamy zamknęli.
- Boże,chłopie chciałabym mieć takie problemy jak ty. - zaśmiała się i obserwując Kimiego który wychodzi z boksu pomyślała, że głupszej osoby chyba nigdy nie będzie jej dane poznać. Raikkonen należał do osób, które uważały, że każdy po padoku chodzi z mini lodówką, w której znajdują się minimum dwa lody i że osoby mijane przez niego na ulicy mają całkiem przez przypadek w kieszeni, zgubiony przez niego pilot. Heidi wdała się w dyskusje z dwoma mechanikami pracującymi jeszcze przy bolidzie Grosjeana, a gdy brakowało jej argumentów, które rozmowę miały by podtrzymać, zdecydowała się udać w końcu do hotelu, w którym pokój załatwił jej już team, a więc pozostało jej tylko zabranie kluczyka z recepcji i znalezienie pokoju, co w cale wbrew pozorom takie łatwe nie było. Przechodząc obok stajni Ferrari ujrzała kłócących się między sobą Alonso i bodajże jego inżyniera wyścigowego, którego dość często widziała w telewizji. Gdyby nie obecność niedaleko nich szefa zespołu, pewnie doszłoby między nimi do rękoczynów. Dziewczyna nie wyobrażała sobie, by mogła kiedykolwiek nawrzeszczeć tak na Grosjeana.Czuła, że w końcu znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Spędziła tu tylko jeden dzień, ale zdążyła uzależnić się od tego miejsca i nie chciała wracać do hotelu. Zamyślona Heidi nie zauważyła schodów wznoszących się przed nią i przewróciła się. " Genialnie" - pomyślała i zrobiła skwaszoną minę.
- Nic się nie stało ? - usłyszała za sobą miły głos jakiegoś mężczyzny. Uniosła do góry okulary przeciwsłoneczne, które chwile wcześniej nałożyła sobie na oczy po czym odparła:
- Żyje. Zadrapanie kolana to nie choroba śmiertelna czyli jest dobrze. - uśmiechnęła się lekko. Chłopak wyciągnął w jej kierunku swoją dłoń i pomógł dziewczynie wstać.
- Jesteś tu nowa tak ?
- No tak. Nowy inżynier wyścigowy Romaina Grosjeana.
Chłopak długo wpatrywał się w jej niebieskie tęczówki. Po chwili dostał sms-a i najwyraźniej okazał się on na tyle pilny, że zmusił go do powrotu.
- Sorry, musze uciekać . Zobaczymy się jeszcze kiedyś. Ale , ale na pewno dasz rade iść tak ?
- Tak , tak nic mi nie jest. - poprawiła swoje włosy Heidi i posłała w stronę chłopaka słodki uśmiech. Nie wiedziała kim on jest. Jego włosy przysłaniał fioletowy full cap , a na oczach miał duże czarne okulary przeciwsłoneczne. Jednak dziewczynie wydawało się, że gdzieś już wcześniej widziała ten uśmiech, jednak siłą woli nie mogła przypomnieć sobie o kogo chodzi. Wchodząc do hotelu szybko odrzuciła widok chwile wcześniej spotkanego przez nią chłopaka i zabrała kluczyk od hotelarki. Szukanie pokoju zajęło jej dobrą chwile , a kiedy w końcu znalazła mieszkanie oznaczone numerem dwieście trzydzieści dwa, bardzo się ucieszyła, bo jednak biorąc pod uwagę fakt, że od 3 w nocy była na nogach, miała ochotę rzucić się na łózko i w końcu się wyspać. W momencie, gdy chciała otwierać drzwi usłyszała cichy odgłos dobiegający zza jej pleców. Odwróciła się i zobaczyła dobrze znaną jej twarz Grosjeana siedzącego na podłodze obok drzwi prowadzących do pokoju Kimiego, jednocześnie znajdujących się na przeciwko mieszkania Heidi.
- Romain ! - wykrzyczała blondynka nie wiedząc nawet sama dlaczego, aż tak bardzo ucieszył ją jego widok.
- Skąd wiedziałaś ? - francuz uniósł do góry głowę i popatrzył na Heidi wyraźnie zadowolony.
- Sposobem jest nie pamiętać jak wyglądasz wpisując twoje imię i nazwisko w Google przynajmniej 500 razy na dzień. - zaśmiała się.
- Miłość platoniczna. - wytrzeszczył zęby chłopak. - To ty jesteś moim inżynierem wyścigowym zgadza się ?
- A no tak . Heidi Raikkonen jestem. Miło mi cię poznać. - podeszła do niego i podała mu dłoń na przywitanie. - Możesz mi wytłumaczyć dlaczego siedzisz w tym koncie jak jakiś bezdomny ?
- Tak się chwilowo składa, że jestem bezdomny. Wywalili mnie. To znaczy sam się wyprowadziłem ,ale ustalmy, że mnie wywalili. - poruszał ramionami Romain dalej wpatrując się w stojącą przed nim dziewczynę.
- To wstawaj i wchodź Przygarnę cię na parę dni. Zresztą i tak chyba musimy się poznać no nie ? - uśmiechnęła się do niego. Grosjean powoli podniósł się , wziął do ręki swój bagaż i w momencie gdy Heidi otworzyła drzwi wparadował żwawo do pokoju. "To będzie dłuuugi wieczór " pomyślała dziewczyna zamykając drzwi od mieszkania.
Team przyjął Heidi bardzo dobrze. Może dlatego że jest jedną z nielicznych przedstawicielek płci pięknej w F1, zresztą jak to powiedziała kiedyś jej najlepsza przyjaciółka, Heidi nie da się nie lubić. Większość pracowników z Lotusa nie mogła uwierzyć w to, że blondynka jest siostrą Kimiego. Po za kolorem włosów, pasji do F1 i nazwiska nie łączyło ich ze sobą praktycznie nic. Na co dzień ciągle uśmiechnięta, miła, pomocna dziewczyna, która chwilami nie była pewna swego, znacznie różniła się od Kimiego uśmiechającego się w wyjątkowych sytuacjach jakimi na przykład było kupienie swojego ulubionego loda. Blondynka szybko stała się ulubienicą szefa ekipy Erica Boullier`a. Było jej tu dobrze i nie rozumiała dlaczego tak bardzo bała się wstąpić w progi Formuły 1.Podeszła do brata który wyraźnie przy nudzony opierał się o drzwi prowadzące do ubikacji.
- Nie wiesz może gdzie jest Romain ? - spojrzała w jego niebieskie oczy, które błądziły spokojnie po całym boksie.
- Nie obchodzi mnie to gdzie on przebywa. Ty się lepiej zajmij szukaniem pilota od mojego tv albo sklepu z lodami, bo ten na rogu mi chamy zamknęli.
- Boże,chłopie chciałabym mieć takie problemy jak ty. - zaśmiała się i obserwując Kimiego który wychodzi z boksu pomyślała, że głupszej osoby chyba nigdy nie będzie jej dane poznać. Raikkonen należał do osób, które uważały, że każdy po padoku chodzi z mini lodówką, w której znajdują się minimum dwa lody i że osoby mijane przez niego na ulicy mają całkiem przez przypadek w kieszeni, zgubiony przez niego pilot. Heidi wdała się w dyskusje z dwoma mechanikami pracującymi jeszcze przy bolidzie Grosjeana, a gdy brakowało jej argumentów, które rozmowę miały by podtrzymać, zdecydowała się udać w końcu do hotelu, w którym pokój załatwił jej już team, a więc pozostało jej tylko zabranie kluczyka z recepcji i znalezienie pokoju, co w cale wbrew pozorom takie łatwe nie było. Przechodząc obok stajni Ferrari ujrzała kłócących się między sobą Alonso i bodajże jego inżyniera wyścigowego, którego dość często widziała w telewizji. Gdyby nie obecność niedaleko nich szefa zespołu, pewnie doszłoby między nimi do rękoczynów. Dziewczyna nie wyobrażała sobie, by mogła kiedykolwiek nawrzeszczeć tak na Grosjeana.Czuła, że w końcu znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Spędziła tu tylko jeden dzień, ale zdążyła uzależnić się od tego miejsca i nie chciała wracać do hotelu. Zamyślona Heidi nie zauważyła schodów wznoszących się przed nią i przewróciła się. " Genialnie" - pomyślała i zrobiła skwaszoną minę.
- Nic się nie stało ? - usłyszała za sobą miły głos jakiegoś mężczyzny. Uniosła do góry okulary przeciwsłoneczne, które chwile wcześniej nałożyła sobie na oczy po czym odparła:
- Żyje. Zadrapanie kolana to nie choroba śmiertelna czyli jest dobrze. - uśmiechnęła się lekko. Chłopak wyciągnął w jej kierunku swoją dłoń i pomógł dziewczynie wstać.
- Jesteś tu nowa tak ?
- No tak. Nowy inżynier wyścigowy Romaina Grosjeana.
Chłopak długo wpatrywał się w jej niebieskie tęczówki. Po chwili dostał sms-a i najwyraźniej okazał się on na tyle pilny, że zmusił go do powrotu.
- Sorry, musze uciekać . Zobaczymy się jeszcze kiedyś. Ale , ale na pewno dasz rade iść tak ?
- Tak , tak nic mi nie jest. - poprawiła swoje włosy Heidi i posłała w stronę chłopaka słodki uśmiech. Nie wiedziała kim on jest. Jego włosy przysłaniał fioletowy full cap , a na oczach miał duże czarne okulary przeciwsłoneczne. Jednak dziewczynie wydawało się, że gdzieś już wcześniej widziała ten uśmiech, jednak siłą woli nie mogła przypomnieć sobie o kogo chodzi. Wchodząc do hotelu szybko odrzuciła widok chwile wcześniej spotkanego przez nią chłopaka i zabrała kluczyk od hotelarki. Szukanie pokoju zajęło jej dobrą chwile , a kiedy w końcu znalazła mieszkanie oznaczone numerem dwieście trzydzieści dwa, bardzo się ucieszyła, bo jednak biorąc pod uwagę fakt, że od 3 w nocy była na nogach, miała ochotę rzucić się na łózko i w końcu się wyspać. W momencie, gdy chciała otwierać drzwi usłyszała cichy odgłos dobiegający zza jej pleców. Odwróciła się i zobaczyła dobrze znaną jej twarz Grosjeana siedzącego na podłodze obok drzwi prowadzących do pokoju Kimiego, jednocześnie znajdujących się na przeciwko mieszkania Heidi.
- Romain ! - wykrzyczała blondynka nie wiedząc nawet sama dlaczego, aż tak bardzo ucieszył ją jego widok.
- Skąd wiedziałaś ? - francuz uniósł do góry głowę i popatrzył na Heidi wyraźnie zadowolony.
- Sposobem jest nie pamiętać jak wyglądasz wpisując twoje imię i nazwisko w Google przynajmniej 500 razy na dzień. - zaśmiała się.
- Miłość platoniczna. - wytrzeszczył zęby chłopak. - To ty jesteś moim inżynierem wyścigowym zgadza się ?
- A no tak . Heidi Raikkonen jestem. Miło mi cię poznać. - podeszła do niego i podała mu dłoń na przywitanie. - Możesz mi wytłumaczyć dlaczego siedzisz w tym koncie jak jakiś bezdomny ?
- Tak się chwilowo składa, że jestem bezdomny. Wywalili mnie. To znaczy sam się wyprowadziłem ,ale ustalmy, że mnie wywalili. - poruszał ramionami Romain dalej wpatrując się w stojącą przed nim dziewczynę.
- To wstawaj i wchodź Przygarnę cię na parę dni. Zresztą i tak chyba musimy się poznać no nie ? - uśmiechnęła się do niego. Grosjean powoli podniósł się , wziął do ręki swój bagaż i w momencie gdy Heidi otworzyła drzwi wparadował żwawo do pokoju. "To będzie dłuuugi wieczór " pomyślała dziewczyna zamykając drzwi od mieszkania.