-Patrz, a ja dalej nie spytałem cię o to, co powinienem zadać ci w pierwszej kolejności.- zaśmiał się pod nosem Grosjean i spojrzał w niebieskie tęczówki dziewczyny. - Dlaczego tak szybko zgodziłaś się być moim inżynierem wyścigowym?
- Powinieneś znać odpowiedz na to pytanie bardzo dobrze. Jak za pewne wiesz, Kimi załatwił mi tu pracę,słyszałam też że pomiędzy tobą,a byłym inżynierem relacje nie były najlepsze..
- Nie najlepsze to mało powiedziane.. Chwilami miałem mu ochotę przywalić w zęby tym jego beznadziejnym zeszycikiem w Mercedesa. Gościu chyba stracił orientacje do jakiego teamu należy. - wtrącił marszcząc czoło na znak wyraźnego poirytowania.Był wdzięczny Heidi, że już nie musi użerać się z tym człowiekiem.
- Nie dziwie się. Pracując w F3 miałam do czynienia z facetem, który jeżdżąc dla Mücke Motorsport nosił koszulkę Manor Motorsport. Jak widać takich ludzi jest więcej, cóż zrobić. - powiedziała spokojnie Heidi spoglądając na zegarek, którego wskazówki niemiłosiernie szybko dochodziły do szóstej nad ranem. - Fajnie, zaliczyłam kolejną nieprzespaną noc.- oparła głowę o narożnik i wyciągnęła nogi na kanapie.
- Ale chyba warto było tak?- uśmiechnął się Romain.
- No chyba nie. Przez ciebie zmarnowałam całe siedem godzin, które mogłam przeznaczyć na jedną taką bardziej przyjemniejszą rzecz. - Romain zrobił smutną minkę, a blondynka widząc to nie wytrzymała i przytuliła się do francuza. Od momentu kiedy straciła chłopaka w którego była bardzo zapatrzona, ciężko jej było nawiązywać kontakty z innymi mężczyznami. Zmieniła się. Ale chyba nie ma osoby która po podobnym przeżyciu nadal pozostała sobą. Za duży szok za równo psychiczny jak i fizyczny. Z Romainem było inaczej. Wydawało jej się że znają się od dawna, a tak na dobrą sprawę nie minęła nawet doba od pierwszego zamienionego ze sobą słowa. Jednak było pewne, że Heidi z brunetem przetrwa wiele i że właśnie narodziła się nowa przyjaźń. Dziewczyna trochę zszokowana swoją reakcją puściła francuza i uśmiechnęła się do niego słodko, po czym wstała i poprawiła swój podkoszulek, który w ogóle nie nadawał się już do wyjścia na miasto.
- Chyba trzeba się powoli zbierać. Znając moje tępo szybko tam nie zajdziemy. - parsknął śmiechem i udał się w stronę łazienki wytrzeszczając zęby do Heidi. Dziewczyna wstała i weszła wolnym krokiem do pokoju w którym położyła swój bagaż i wyjęła z niego pierwsze lepsze ubrania. Nigdy nie przejmowała się za bardzo swoim wyglądem, a makijaż był jej największym wrogiem. Jak na kobietę, było to dość dziwne zachowanie. Spięła blond włosy w koka, który idealnie współgrał z jej zarumienioną twarzą i podeszła pod drzwi do ubikacji.
- Romain szybko. Ile można? - odchyliła głowę go góry i przytupnęła lewą nogą w geście niezadowolenia. W chwili gdy to zrobiła drzwi łazienki otworzyły się, a francuz przeczesał do tyłu swoje gęste włosy i uśmiechnął się delikatnie.
- Nie jestem Rosbergiem. - na te słowa Heidi zaśmiała się. Romain uważnie ją obserwując stwierdził, że można już iść, a dziewczynie nie pozostało nic do gadania. Zawiesiła na szyje swoją małą torebkę w której nosiła najpotrzebniejsze rzeczy, niezbędne do pracy inżyniera wyścigowego, przywołała francuza wzrokiem do siebie i oboje opuścili mieszkanie.
Po godzinie marszu w końcu dotarli na padok. Heidi tą samą trasę wczoraj pokonała w zaledwie pięć minut, ale w końcu Romain to dziwny przypadek, trzeba to uwzględnić. Dzisiaj przed nią wielki dzień. Pierwsze treningi w barwach Lotusa. Czuła się podekscytowana, ale jednocześnie trochę spięta, co było raczej normalnym zachowaniem w tej sytuacji. Bała się, że pójdzie coś nie tak i że dostanie standardową ochrzan, ale nic z tych rzeczy. Romain zarówno w pierwszym jak i drugim treningu uplasował się na ósmym miejscu, co było dobrym wynikiem biorąc pod uwagę aktualną formę Lotusów, a raczej jej braku. Wygrał któryś z zawodników Red Bulla. Dziewczyna nie przywiązywała do tego większej wagi, bo za równo Webbera jak i Vettela wprost nienawidziła. Heidi była z Romaina zadowolona, ale oczywiście bez kilku słownym reprymend nie mogło się obyć.
- Romain bardzo dobrze. Mechanicy popracują jeszcze trochę nad twoim przednim skrzydłem, które jak sam zdążyłeś zauważyć utrudnia ci jazdę, ale wydaje mi się że jeżeli usterka zostanie zlikwidowana, czasy powinny być jeszcze lepsze. I proszę cię skończ z tymi wycieczkami po za tor okej? - popatrzyła na niego niebieskimi tęczówkami, które w blasku słońca wydawały się jeszcze jaśniejsze, a Grosjean pokiwał głową potwierdzając jej słowa.Z rozmowy z francuzem oderwał ją Kimi. Chwytając siostrę za rękaw,od trochę za dużego swetra z logo Lotusa, przyciągnął ją w kąt w którym akurat nikogo nie było.
- Możesz mi wytłumaczyć co ona do cholery tu robi? - powiedział spokojnie, ale w jego oczach czuć było niezadowolenie.
- Kto? - dziewczyna nie miała pojęcia o kim mówi blondyn.
- Twoja najlepsza przyjaciółka Jenny Hakkinen jeżeli ci to coś mówi. Łazi za mną od trzech godzin. Doczepiła się do mnie jak mucha do gówna. Mam jej dość i jeżeli z tym czegoś nie zrobisz to ja nie ręczę za siebie. Wiesz dobrze że jej nienawidzę. - Kimi patrzył na nią z wyraźnym poirytowaniem i nadzieją, że za kilka chwil Jenny się od niego odwali. Nic więcej na daną chwilę do szczęścia nie było mu potrzebne.
- Gdzie ona jest?
- Stoi przed wejściem do boksu McLarena. Nie wiem po co. Na cud chyba czeka. - popatrzyła na Kimiego nie odpowiadając mu. Wyszła ze stajni Lotusa w poszukiwaniu Jenny. Wszystko zaczęło się w niej kotłować. Wiedziała, że gdy tylko zobaczy brunetkę wybuchnie albo płaczem albo krzykiem. Znajdując się obok Buttona, który nie wiedząc czemu uśmiechnął się do niej postanowiła odwzajemnić uśmiech uznając, że obojętne przejście obok Jensona byłoby nieodpowiednie. Dziewczynę zastała opierającą się o ścianę w dokładnie tym miejscu, o jakim powiedział jej przed momentem brat. Podeszła do niej szybko, chcąc jak najprędzej mieć tą rozmowę za sobą.
- Co ty dziewczyno jeszcze ode mnie chcesz? - powiedziała ostrożnie Heidi. Czuła jak łzy powoli zaczynają napływać jej do oczów.
- Kochanie.. Przepraszam. Wiem, że cię zraniłam ale.. - położyła swoją dłoń na policzku blondynki i spojrzała w jej smutne oczy. Heidi już teraz była pewna, że każde następne mrugnięcie zakończy się korowodem łez.
- Nie dzwoń do mnie.. Nawet nie pisz mi sms-ów. Nie chce cię znać.. Wynoś się z powrotem do tego Madrytu, bo od sześciu miesięcy dla mnie nie istniejesz.. - odwróciła się i pobiegła przed siebie zasłaniając sobie twarz dłońmi. Wspomnienia wróciły. Pół roku temu uważała się za najszczęśliwszą 26- latkę na świecie. Wiodła radosne życie u boku Sergio Ramosa- obecnego piłkarza Realu Madryt. W momencie gdy przez przypadek zobaczyła Sergio i Jenny razem w łóżku straciła nie tyle co chłopaka, ale też najlepszą przyjaciółkę. Od tamtej pory znienawidziła piłkę nożną i przestała oglądać mecze Realu co wcześniej wydawało jej się niemożliwe do zrealizowania. Nikt nigdy aż tak bardzo jej nie upokorzył. Dokładnie potrafiła odtworzyć w głowie chwile, w której jej życie całkowicie się zmieniło. Już nie była tą samą Heidi Raikkonen. Łzy spływały jej po policzku, a osoby które miały okazje widzieć ten obrazek, wymieniały się pomiędzy sobą dziwnymi uśmiechami. W końcu zatrzymał ją pewien wysoki mężczyzna. Blondynka podniosła zapłakaną twarz do góry i wbiła swój smutny wzrok niewyrażający absolutnie nic w jego oczy. Stała jak znieruchomiała, nie wiedziała co ma zrobić ,co ma powiedzieć. Chłopak położył dłonie na jej ramionach i troskliwym głosem zapytał:
- Co się stało?
Heidi nie wiedziała jak ma wyrazić to co teraz się w niej dzieje. Przed jej oczami wznosił się ten sam mężczyzna, który dzień wcześniej pomógł jej wstać, po bliskim spotkaniu ze schodami.
Korzystając z okazji to gratuluję BVB finału. Zasłużyli.
PS. Kocham oglądać porażki Barcelony. <3
